Pytanie, które należy sobie dziś postawić, to czy orientacja ta ma charakter trwały czy za jakiś czas kurs ten ulegnie odwróceniu i to ponownie deweloperzy nie zaczną dyktować swoich warunków.

To naturalny proces dostosowywania się developerów do nowej sytuacji rynkowej. Wydawać by się mogło, że na razie nie wygląda na to, żeby tendencja ta miała się zmienić. Z uwagi na znaczną ilość developerów w Polsce, a także z powodu bardzo dużej ilości mieszkań zakupionych w poprzednich latach w celach inwestycyjnych i spekulacyjnych konkurencja na rynku nieruchomości, przede wszystkim w dużych ośrodkach miejskich w Polsce, w tym i w Krakowie, jest duża i przepowiada się je dalszy dynamiczny wzrost. O właściwym kierunku tego cyklu świadczy fakt, że tempo sprzedaży mieszkań w Krakowie obniżyło się w 2008 roku do około procent poziomu z roku 2007, a przeciętny czas sprzedaży nieruchomości wzrósł niemalże 2 razy w odniesieniu do roku poprzedniego. W związku z tym wiele przedsiębiorstw deweloperskich adoptuje uprzednio zaplanowane mieszkania na przestrzenie biurowe, na które popyt nie słabnie, a co za tym idzie, łatwiej i szybciej się je upłynnia. Stale zwiększająca się podaż, a stale spadający popyt na nowe mieszkania w Krakowie spowodowały, iż rynek nieruchomości przeszedł przeistoczenie z rynku sprzedawcy w rynek konsumencki. Odsetek tych 3 zespołów miejskich w całkowitej ilości ukończonych projektów w kraju wynosi nieco ponad 21%. Dlatego też sprzedający rozpoczęli ograniczać ilość lokali mieszkalnych w nowych inwestycjach i zastępować je lokalami o funkcji hotelowej lub biurowej. Spowalnia tempo zbywania lokali mieszkalnych w Krakowie. W zespołach miejskich takich jak Kraków, Wrocław i Warszawa developerzy realizują największą ilość inwestycji. Eksperci spodziewają się, iż najgwałtowniejszy wzrost ilości nowych mieszkań nastąpi w latach. Obserwowane jest za to zjawisko zwiększania się rozziewu między transakcyjnymi i wywoławczymi cenami mieszkań i nieruchomości.

Zdjęcia naszego reportera

mieszkania

kraków

nieruchomości